Syndrom oszusta polega na tym, że nawet jeżeli jesteś w czymś naprawdę dobry i wszyscy Ci mówią, jak wymiatasz, to Ty nie za bardzo w to wierzysz. Ciągle Ci się wydaje, że za mało umiesz i celowo sam siebie trochę gaslightujesz, bo myślisz, że to, co robisz, to przecież proste rzeczy. No i właśnie – to, że dla Ciebie teraz to są proste rzeczy, to wcale nie oznacza, że dla wszystkich takie są.

Jeżeli ten syndrom oszusta Cię dotyczy, i na dodatek w jakiejś pracy, którą wykonujesz od lat, to doskonale Cię rozumiem. Mamy tak, że jeżeli już się czegoś naprawdę dobrze nauczymy, to nam szybko powszednieje i wydaje nam się naprawdę proste. Wtedy źle szacujemy trudność naszych zadań i np. wyceniamy naszą pracę zbyt nisko, bo wydaje nam się łatwa, mimo że ogólnie jest uznawana za trudną.

Także cofnijmy się może o te wszystkie lata, do samego początku. Ja pamiętam, jak zaczynałem przygodę z elegancją i na początku zachłysnąłem się wszystkim. Przeczytałem blog Mr. Vintage od deski do deski, potem jeszcze wtedy istniejące Secondhand Dandy, trafiłem w końcu na TSBMen, które dzisiaj funkcjonuje pod nazwą Articles of Style, no i inspirowałem się.

Nie wiem, czy w ogóle rok zdążył minąć, a już myślałem, że jestem ekspertem i pouczałem wszystkich. Jeżeli moi znajomi mieli za długie nogawki, to musieli doczekać się komentarza. Jak marynarka była źle dopasowana, to na szczęście Inspektor Brycki nie schodził ze swojego posterunku. I to jest moment, w którym myślałem, że wiedziałem wszystko, a koledzy, którzy już siedzieli w temacie od lat, się ze mnie po cichu podśmiechiwali.

No i już się nie śmieją, przynajmniej nie w twarz ale to były potrzebne lata mojej ewolucji, i ja dzisiaj – nawet kiedy umiem powiedzieć, że jestem ekspertem w klasycznej elegancji i myślę, że już własny styl posiadam – nadal widzę, jak dużo jeszcze nie wiem. Rzeczy, które już umiem, a jeszcze 5 lat temu były dla mnie trudne, dziś przychodzą mi łatwo, a dalej czasem ciężko mi uwierzyć w moje własne pomysły. Według mnie to jest właśnie siła ludzi z dużą dozą takiej autorefleksji, że my cały czas patrzymy na siebie krytycznie i w swoich pasjach nadal się rozwijamy, nawet kiedy dla kogoś początkującego możemy wiedzieć wszystko.

To samo miałem z filmem czy fotografią. Przecież dzisiaj to ja nagrywam i montuję wszystko naprawdę sprawnie, natomiast początki to była katorga. Dziś jak uczę swoich znajomych jakichś podstaw nagrywania filmów, to widzę, jak trudno tę wiedzę przyswoić i jak długą drogę przeszedłem. Morał z tych moich pogadanek jest tylko jeden – im szybciej zaczniesz, tym szybciej Ci nie wyjdzie, a im szybciej Ci nie wyjdzie, tym szybciej spróbujesz znowu. I znowu. I znowu. I zanim się obejrzysz, minie rok, a Ty już będziesz umiał naprawdę wiele, a za 3 lata, to już w ogóle łojeny. Przeceniałem to, co jestem w stanie osiągnąć w rok, natomiast totalnie nie doceniałem tego, ile jestem w stanie osiągnąć w 5 lat.

To nagrywanie jest dobrym przykładem, bo przecież dzisiaj mamy w kieszeni większą moc obliczeniową niż komputer, który wysłał rakietę na Księżyc. Najnowszy iPhone 15 Pro może nagrywać w profesjonalnym formacie LOG, co dla filmowców pewnie jeszcze rok temu było totalnie nie do pomyślenia. Jest takie powiedzenie, że Ci, którzy nie chcą, szukają wymówek, a Ci, którzy chcą, szukają sposobu, czy jakoś tak, wiecie, o co mi chodzi. Żeby być w czymś dobrym, trzeba zacząć, a często zacząć można z tym, co się ma. Nie trzeba zaczynać od spodni uszytych na miarę z wełny Loro Piana, bo wysoki stan z lumpa dopasowany pod Twoją sylwetkę w zupełności wystarczy. Mój pierwszy aparat, czyli Sony a6300, był dużo, dużo słabszy od Canona R5, którym nagrywam teraz, ale hej – w zupełności wystarczył na początek.

Także, drogi oglądaczu, nie odwlekaj w nieskończoność tego, czego chcesz spróbować. Jak przyjechałem na studia do Poznania, to zacząłem grać na skrzypcach, bo to było moje marzenie w liceum. Nigdy mi to nic nie dało poza satysfakcją, ale też nie trzeba na każdy aspekt życia patrzeć przez pryzmat bilansu zysków i strat. Gdybym nigdy nie spróbował, to do dzisiaj plułbym sobie w brodę, a tak jestem bogatszy w doświadczenie i dowiedziałem się o sobie więcej, niż bym się spodziewał.

Zacznij dzisiaj, w tym tygodniu albo w tym miesiącu i spotkajmy się za 5 lat. Zobaczysz, gdzie Cię zaprowadzi nie talent, a regularność i sumienność, i gwarantuję Ci, że sam siebie jeszcze zaskoczysz.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *