Kiedy nadejdzie moment, w którym zaczniesz zarabiać na swojej pasji, będziesz podekscytowany. W końcu Twoje konto zostanie zasilone pieniędzmi, które otrzymasz za pracę, którą uwielbiasz. Mam niestety złe wieści – te pieniądze prawdopodobnie przez długi czas nie wynagrodzą Ci tego, ile w międzyczasie wydałeś na swoje hobby. 

Dlaczego musisz inwestować nawet wtedy, gdy nie zarabiasz?

Ponieważ inwestycja oznacza rozwój. Owszem, do pewnego momentu zakres Twoich umiejętności będzie się poszerzał, a Ty będziesz stawał się coraz lepszy i lepszy. Później jednak sprzęt może zacząć Cię ograniczać, a wtedy utkniesz w miejscu. Co z tego, że umiesz nagrywać świetne filmy, skoro ludzie nie będą ich oglądać ze względu na 480p?

Oczywiście, że da się stworzyć arcydzieło na słabym sprzęcie, ale spójrz na to z innej strony. Wpływając na jakość swojego dzieła poprzez inwestowanie w sprzęt, w kursy, w programy do obróbki, możesz zabezpieczyć się od stron technicznych czy praktycznych. To, że komuś się nie podoba Twoja wizja to jedno, z czym nie musisz się zgadzać. Ale jak ktoś Ci wypomni, że nagrywałeś kaloryferem, to cóż – może mieć rację. O ile nie masz wpływu na czyjąś grę aktorską, na pogodę, na spóźnienie pociągu, tak masz wpływ na posiadanie aparatu z dobrą matrycą do fotografowania w ciemności czy zabranie ze sobą przenośnej lampy LED.

Bez inwestowania szybciej zaczniesz stać w miejscu

Możesz nauczyć się robić piękne portrety w domowym studio, ale kiedy otrzymasz możliwość współpracowania z kompletem świateł, utkniesz w miejscu, bo nigdy nie miałeś z nimi do czynienia. Inwestowanie pozwoli Ci ograniczyć tego typu wpadki do minimum, ponieważ wcześniej odbędziesz odpowiednie kursy czy szkolenia – nie będziesz totalnie zielony, a to już pokazuje Twojemu pracodawcy, że dobrze zrobił, zatrudniając Cię.

Co więcej, inwestycja w sprzęt może się okazać strzałem w dziesiątkę też wtedy, gdy tracisz energię do dalszej pracy nad sobą. Raz, że wydasz pieniądze, więc będziesz chciał mieć wrażenie, że dobrze zrobiłeś, a dwa, że będziesz miał nowe zabawki. A nowe zabawki oznaczają zabawę, która przecież niesamowicie wciąga!

Inwestowanie nie tylko zapewni Ci możliwość rozwoju, ale może Cię też pchnąć szybciej w odpowiednim kierunku. Są rzeczy, w które warto inwestować powoli, poznając swoje preferencje, jak np. obiektywy, ale wzięcie do rąk porządnego statywu może od razu otworzyć Ci drzwi do lepszych ujęć, skoro nie będziesz się martwił, że aparat zaraz spadnie na ziemię. 

Nie taki koń biały, jak go malują, czy jakoś tak

Inwestowanie nie wiąże się jednak tylko z zaletami. Po pierwsze, wydajesz pieniądze, często nie wiedząc, czy kiedykolwiek Ci się to zwróci. Nie wiesz też, czy na 100% potrzebujesz tych wszystkich lamp, obiektywów, aparatów, baterii, Macbooka i plecaka, ponieważ to się okaże najwcześniej pewnie po dwóch tygodniach użytkowania. Trudno też jednoznacznie określić, w jakiej kolejności powinieneś inwestować, bo może się okazać, że wtopisz pieniądze w pierdoły, bez których byś sobie poradził, i nie zainwestujesz w naprawdę porządne rzeczy.

Od siebie mogę dodać, że warto nie wydawać wszystkich swoich oszczędności, chyba że jesteś absolutnie pewien inwestycji. Do tego każda z nich musi być przemyślana – rzadko decyduj się na impulsywne zakupy, a raczej szukaj okazji. Swojego idealnego obiektywu szukałem miesiące, ponieważ był to duży wydatek, a jednocześnie niepewny. Ilu fotografów, tyle opinii, skąd więc miałem wiedzieć, że trafię w dziesiątkę ze swoim pomysłem? To, że to mój blog fotograficzny nie oznacza, że jestem nieomylny, i każdą decyzję też wolę podejmować świadomie i po zrobieniu researchu.

W czasie szukania obiektywu chciałem kupić lampkę LED, plecak i statyw, ale choć nie są to strasznie nadwerężające budżet inwestycje, dałem sobie spokój. Lepiej mieć w zapasie trochę gotówki niż przepalić ją na małe pierdoły, bez których – jakoś – sobie radziłem tyle czasu. Owszem, ułatwiłyby mi pracę, ale jednak lista priorytetów była niemodyfikowalna. 

Taka lista jest bardzo pomocna w kolejkowaniu zakupów. Nie warto też kupować wszystkiego od razu, chyba że jesteś już totalnym ekspertem i dokładnie wiesz, czego potrzebujesz przy wymianie systemu czy budowy studia. Jednocześnie nie ma się co zamykać na dobre okazje, bo jeżeli plecak fotograficzny, który jest na 3. miejscu na liście, nagle pojawi się na Allegro w dobrej cenie – warto skorzystać z okazji. 

To ja poczekam do wypłaty

Jeżeli jeszcze nie masz Finansowego Ninjy, to najwyższy czas. Dzięki tej książce nauczysz się przeznaczać część wypłaty na życie, na zachcianki, a część na oszczędności i budowanie poduszki finansowej. Bez niej nie zaczynałbym nawet inwestowania, bo jak wydasz 15 klocków na aparat, a potem zwolnią Cię z pracy, bo będzie nowy koronawirus, albo spadniesz ze schodów i zabraknie Ci na łapówkę dla lekarza, to co wtedy?

Odkładasz część wypłaty na konto oszczędnościowe, a część na konto do inwestowania. Zbierasz dwie, niezależne od siebie kupki pieniędzy, które mają całkowicie inne zastosowanie. Dzięki temu jak pojawi się okazja, możesz ją ustrzelić od ręki nie martwiąc się, że nie będziesz miał pieniędzy na jedzenie na koniec miesiąca. Wiesz przecież, że z okazjami jest jak z lewoskrętem w dużym mieście – jak się musisz zastanowić, czy możesz już wyjeżdżać, to z pewnością będzie za późno i tracisz szansę. 

A skoro już jesteśmy przy wypłacie

To weź pod uwagę swoje koszty stałe. Ta lekcja jest również w Finansowym Ninjy, ale wyciągnę z niej parę spostrzeżeń, dzięki czemu mocniej utrwalą Ci się w głowie. Wiesz, kiedy dostajesz wypłatę, wiesz, ile wynosi Twój czynsz, rachunki, rata kredytu, leasing samochodu, znasz mniej-więcej swoje wydatki na jedzenie miesięcznie. Dzięki temu jesteś w stanie oszacować, ile potrzebujesz pieniędzy, żeby przetrwać, i ile jesteś w stanie odłożyć czy też zainwestować.

Zwiększenie puli pieniędzy do inwestycji jest następstwem uodpornienia się na kupowanie impulsywne i emocjonalne – wiadomo, że czasem chcesz się nagrodzić, ale naukę możesz zacząć np. od niekupienia sobie batonika w sklepie, kiedy stoisz przy kasie. Zdziwisz się, ile pieniędzy wydajemy na takie pierdoły! 

Jeżeli chcesz przejść na wyższy poziom i zrezygnować ze stałej pracy, to koszty stałe powiedzą Ci, ile pieniędzy musisz zarabiać minimum. Pamiętaj jednak, że je też możesz w pewien sposób ograniczyć. Może Twoje mieszkanie jest ekstremalnie drogie? Może jednak nie potrzebujesz samochodu, a bilet miesięczny w zupełności wystarczy? Owszem, poziom wygody się zmniejszy, ale jednocześnie Twój portfel nie będzie tak mocno nadwyrężony przez stałe wydatki. Osobiście lubię wieść wygodne życie, ale zdaję sobie sprawę, że jestem w stanie oszczędzić więcej nie tylko przez podnoszenie swoich zarobków, ale też ograniczanie zbędnych wydatków. Z tego powodu 5 lat mieszkałem w wynajmowanych pokojach zanim przeszedłem do wynajmowanego mieszkania. 

Nie musisz ograniczać się pod każdym względem, w końcu Ty najlepiej wiesz jakie są Twoje potrzeby. Spojrzenie z boku może jednak pomóc w ogarnięciu wydatków i stworzeniu planu, który będziesz w stanie szybciej wprowadzić w życie.

Sprzedawaj stare graty

Inwestycje mogą skończyć się źle – możesz kupić coś, co Ci nie będzie w ogóle leżeć albo coś, bez czego, jak się okaże, radzisz sobie równie dobrze. Trudno się mówi, trochę pieniędzy straciłeś, ale pamiętaj, że zawsze możesz zwrócić się w stronę rynku wtórnego jako sprzedający. Nie odzyskasz wszystkich pieniędzy, ale często uda Ci się odzyskać większość wydanej gotówki. Reszty nie traktuj jako stratę, a koszt nauki i wypożyczenia sprzętu, dzięki czemu dowiedziałeś się, że Ci nie pasuje.

To trochę jak z kursem na temat wynajmowania mieszkań. Jeżeli wydasz na niego 5 tysięcy złotych i dowiesz się z niego, że to nie jest biznes dla Ciebie, to wygrałeś życie. Przecież 5 tysięcy to stosunkowo mała kwota w porównaniu do 300 tysięcy, które musiałbyś wyłożyć na zakup mieszkania i remont, nie licząc energii potrzebnej do aktywnego wynajmowania go komuś. Każdą inwestycję przemyśl i przekalkuluj na wszystkie sposoby, ale jak źle trafisz, nie poddawaj się. Ludzka rzecz, sprzedajesz i jedziesz dalej.

Inwestowanie trochę trwa

W zawodach typu fotograf często jest tak, że przez długi czas musisz inwestować większość swoich pieniędzy w rozwój i sprzęt, nie spodziewając się zarobku zbyt szybko. Jest w tym trochę prawdy, natomiast jeżeli ułożysz sobie w głowie, że lepsze jest wrogiem dobrego i nie musisz być najlepszy, żeby zacząć już gdzieś zdobywać jakieś grosze, to sprzęt może zacząć Ci się zwracać szybciej niż myślisz.

Nie nastawiaj się jednak na nie-wiadomo-jakie zyski od razu. Musisz trochę doinwestować, trochę stracić, trochę przepalić, ponieważ Twoje umiejętności nie rosną z dnia na dzień. Tak samo obsługa sprzętu – co z tego, że go masz, skoro nie umiesz go używać? Wszystko wymaga czasu. Nie zakładaj, że musisz zacząć zarabiać od razu, a z pewnością wyjdzie Ci to na dobre.

Zdejmiesz ze swoich barków presję, że ciągle tylko dopłacasz do biznesu, a jednocześnie dasz sobie czas na naukę. Jeżeli wszystko będzie szło dobrze, to małymi kroczkami Twoja popularność będzie wzrastać i kiedy pojawi się pierwszy poważny klient, będziesz już dumny ze swojej pracy i z ogromną pewnością siebie zaoferujesz swoje usługi. Cierpliwość popłaca, dlatego też niezwykle ważna jest poduszka finansowa, która pozwoli Ci przeżyć nawet bez regularnych wpływów na Twoje konto. Najważniejszy jest mindset – jeżeli dasz sobie pozwolenie na wydawanie oszczędności i czas, który możesz poświęcić tylko na rozwój, z pewnością ruszysz z kopyta. Trzymam kciuki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*