kamilbrycki-fioletowy-sweter-przystojniak-koniec-blogow

2021 rok, a Kamil zakłada bloga. Niebywałe i głupie, skoro od lat mówi się, że blogów nikt już nie czyta, prawda? Mam jednak całkowicie inne spojrzenie na tę sprawę, szczególnie mając na uwadze, co dziś dzieje się w świecie social mediów czy innych platform, na których twórcy umieszczają swoje treści. Czy to przecież nie koniec blogów? Dlaczego zdecydowałem się na bloga?

Warto mieć swoje miejsce w sieci

Chodzi mi oczywiście o własną stronę internetową, która – no dokładnie! – jest moja. Nie muszę się martwić, że Facebook, Instagram, TikTok czy YouTube zablokuje moje konto z całym kontentem, który kiedykolwiek zrobiłem i przygotowałem, ponieważ jest on bezpieczny na wykupionym serwerze i stronie internetowej. Ile było takich przypadków, gdzie po włamaniu na konto IG ktoś tracił dorobek swojego życia? Nie chcę być jedną z tych osób, jeżeli uda mi się osiągnąć sukces w internecie, stąd też posiadanie własnej strony, czy bloga, na pewno nie zaszkodzi.

Bardzo zgrabnie ujął to Krzysztof Gonciarz w jednym ze swoich filmów, w których zastanawiał się nad algorytmami aktualnych królów social mediów i tym, jak łatwo mogą oni wpłynąć na zasięgi, czyli atrakcyjność naszego profilu dla potencjalnych reklamodawców, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. W pamięci utkwiło mi zdanie, które mówi, że gdyby z tych kilkuset tysięcy subskrybujących na YouTube, dziesięć tysięcy wchodziło na stronę i kupowało jego produkty, byłby spokojny o swoje miejsce w internecie i sytuację finansową. Nie potrzeba milionowych zasięgów, potrzeba jednak zaangażowanej społeczności, która ma gdzie czytać i oglądać kontent swojego ulubionego twórcy. Nie brzmi to jak koniec blogów, rozumianych jako własne strony internetowe, prawda?

Skoro masz o czym pisać, to czemu masz nie pisać?

Od co najmniej 3 czy 4 lat ze wszystkich stron słyszę, że teraz ludzie nie czytają długich form, a najchętniej to by tylko scrollowali Instagrama albo oglądali filmiki na YouTube. Stąd też każdy, kto chciał założyć bloga, mógł się bardzo szybko zrazić i przerzucić na inny kanał. Ale skoro masz coś do powiedzenia i masz o czym pisać, to czemu tego nie robić?

Dla mnie odpowiedź była prosta – piszę szybko, zwięźle i, mam wrażenie, konkretnie, w związku z czym powinienem założyć bloga. Nie czuję się aż tak swobodnie podczas nagrywania, a do tego nie dysponuję taką ilością czasu, jaka jest wymagana do napisania scenariusza, nagrania i zmontowania filmiku. Blog, jako moje miejsce w sieci, które będzie regularnie aktualizowane, będzie się przecież jakoś pozycjonował, co oznacza, że – jeżeli będzie wystarczająco dobry – ktoś jednak będzie go czytał. 

Z grubsza jest to kwestia preferencji, ale nie uważam, że blogi są na straconej pozycji. Owszem, trudniej mi będzie dotrzeć do potencjalnego odbiorcy, bo to absolutnie moja platforma i na przykład algorytm YouTube nie poleci moich treści osobom potencjalnie zainteresowanym. Wierzę jednak, że dam sobie radę!

Topowe blogi nadal są popularne

Te mniejsze też sobie jakoś radzą, a tym, które są tyglami reklamowymi czy nie mają nic do zaoferowania trudno się wybić z samego dołu. A jako że najłatwiej umiejscowić kontrolę poza sobą i ponarzekać, że blogi umierają, to i takie zdanie zaczyna krążyć coraz szerzej i szerzej. Może jest trudniej o czytelnika, ponieważ aktualnie w sieci zaistnieć może każdy, ale z drugiej strony czytelników jest też więcej niż kiedykolwiek.

Nie spodziewam się, że szybko awansuję do topki najpopularniejszych blogów, ba – pewnie prędzej czy później sam zainwestuję swój czas w inne kanały czy filmy – ale nieważne, co się wydarzy, dobrze jest mieć swoje własne miejsce w sieci. Tym bardziej, że przecież każdemu raczkującemu biznesowi wszyscy polecają założenie strony internetowej, prawda? Potraktuję więc tego bloga też jako swoje portfolio.

Jeszcze nie koniec blogów

Bo mam wyjątkowo dużo do powiedzenia i liczę na to, że przynajmniej przez 2-3 lata będę w stanie regularnie zapełniać kolejne internetowe strony treścią. Mój blog fotograficzny, moje zasady. Rozgość się i cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Cię do lektury!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*