Mówi się, że ludzie w internecie coraz mniej czytają, a więcej oglądają. Że nawet nie chce im się już w tych tramwajach czy autobusach scrollować, tylko najchętniej ułożyliby telefony na siedzeniach i oglądali całą drogę. Coś w tym jest, bo jednak blogi takie jak ten podobno notują coraz niższą „czytalność”, triumfują za to kanały na YouTubie czy podcasty. Użytkowników ciągle też przybywa w serwisach społecznościowych – ale czy można na nie przenieść kwintesencję blogów? Czy posty na Facebooku to nowe posty blogowe?

Kiedyś, kiedy zaczynałem swoją przygodę z marketingiem w internecie, posty na Facebooku musiały być chwytliwe i krótkie. Z czasem jednak odkryłem, że w mojej niszy – czyli modzie męskiej – lepiej przyjmowały się posty, które miały chociaż 3 akapity. Oczywiście nie mogły to być kolosalne wypracowania, ważna była jednak zawarta w nich wiedza. Ludzie czytali je, jeżeli mogli się dowiedzieć czegoś interesującego, i wtedy dopiero lajkowali lub komentowali. Musiał być albo dobry opis, albo dobre zdjęcie, a najlepiej jedno i drugie razem.

Fani zdjęć przenieśli się jednak na Instagram (który też super nie jest, gdyż moim zdaniem zabija naszą kreatywność) — tam, choć eksperymentuje się z dłuższymi formami, nadal dominują teksty krótkie. Instagram ma też limit znaków, który nie pozwala za bardzo się rozwinąć. Na Facebooku za to, odnoszę wrażenie, zaczęły dominować posty z przyciskiem „Zobacz więcej…”, czyli po prostu dłuższe. Takie, które niosą za sobą jakąś wartość. 

Tej wartości jednak nie można zmierzyć w lajkach, komentarzach czy udostępnieniach, ponieważ one zależą od zbyt wielu czynników. Zauważyłem na przykład, że mężczyźni zdecydowanie rzadziej w internecie sygnalizują, że podoba im się dana treść, kobiety za to nie mają z tym większego problemu. Cóż, tacy już jesteśmy i nie ma co z tego powodu płakać, fakt faktem jednak – sporo treści przenosi się na Facebooka.

Wracając do meritum wpisu: czytałem kiedyś sporo o dywersyfikacji treści; o tym, że na blogu powinien być pełen wpis, na Facebooku jego ekstrakt, na Instagramie krótka zajawka. Uważam to stwierdzenie w dużej mierze za trafne, ponieważ na Facebooku trudno się aż tak skupić – jeżeli jednak uda Ci się zainteresować osobę, aby przeszła na bloga, to prawdopodobnie przeczyta ona wpis i zostanie czytelnikiem. Wykaże zaangażowanie. A użytkownicy wykazujący zaangażowanie przywiązują się do swoich ulubionych blogów.

W związku z powyższym dochodzę do wniosku, że sensowne blogi nadal mają sens, bo tylko tam mogą znaleźć się kompletne i dłuższe artykuły czy poradniki. Nie wyobrażam sobie np. bloga Jak Oszczędzać Pieniądze przeniesionego tylko do social mediów. Na podstawie tego bloga jednak wiem, że dzisiaj nie można już skupiać się tylko na jednym, a ta dywersyfikacja jest absolutnie potrzebna. Po napisaniu wpisu i opublikowaniu go, wysłaniu powiadomienia przez wtyczkę OneSignal, warto opublikować dwu-trzyakapitową zajawkę na Facebooku z linkiem oraz trochę backstage’u na Instagramie. W zdjęciu i tekście zawrzeć trochę informacji, ale nie sprzedać się ze wszystkim, na Instastory za to pogadać (lub napisać) trochę o procesie powstawania danego wpisu, o tym, czy temat nas wyjątkowo zainteresował, o pytaniach czytelników, o doświadczeniach… wiesz, o tym, co się działo w Twojej głowie. Chodzi o to, aby użytkownik sprawdzający Twoje media mógł Cię poznać i się z Tobą choć trochę utożsamić, aby mógł Cię polubić. Wtedy zacznie czytać Twoje wpisy i oglądać filmy. 

Innym tematem jest również sama zawartość – skoro to Twoje wypociny, to warto je mieć gdzieś zapisane. Z Facebooka mogą zniknąć w każdej chwili, z Twojej własnej witryny tak nie do końca. Jestem zwolennikiem budowania zaangażowania przez media i korzystania z ich, ale trzeba być gotowym na wszystko. Wystarczy przecież, że ktoś włamie Ci się na konto i w 30 sekund wstawi nieregulaminowe zdjęcie, a Twój profil po prostu zniknie. 

To jak to jest z tymi postami na Facebooku?

Posty na Facebooku to nie nowe posty blogowe, nie można jednak lekceważyć ich siły. Warto przemyśleć swoją strategię i zastanowić się nad prowadzeniem komunikacji na wszystkich kanałach – tylko tak uda się dotrzeć do odbiorców i zbudować więź z Tobą lub z marką, którą tworzysz lub prowadzisz. A to już połowa sukcesu, ponieważ social media mogą przecież świadczyć też o profesjonalizmie. Zadbaj o nie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*