Regularnie słyszę, że te moje spodnie to są dziadkowe i niedopasowane.

Albo że jak można chodzić na co dzień w marynarkach, skoro one są takie niewygodne.

Albo kto normalny w dzień wolny zakłada koszulę i spodnie w kant. 

Ja zakładam i nie mam z tym żadnego problemu, bo bardzo lubię swoje ubrania i czuję się w nich komfortowo. Nie walczę z nimi, bo nie są za ciasne i nie ograniczają moich ruchów.

Pewnie w tym miejscu mógłbym ten tekst skończyć, bo te pierwsze zdania są bardzo jasne i raczej nie zostawiają miejsca na niedomówienia, ale uważam, że to jest naprawdę bardzo ciekawa myśl do rozważenia – dlaczego nosimy ubrania, które walczą z naszym ruchem?

Jak pomyślę o tych wszystkich marynarkach z mocno nabitymi ramionami i nisko wykrojonymi pachami, o spodniach w kant z niskim stanem, które się hamują na łydce przy siadaniu, o koszulach, które wychodzą ze spodni, i w których nie da się wyciągnąć rąk do przodu, to kompletnie się nie dziwię, że ludzie nie noszą garniturów i następuje bardzo duża casualizacja codziennego ubioru. Nie mam kompletnie z nią problemu, natomiast jeżeli argumentem ma być niewygoda, to uważam, że ten akurat jest bardzo łatwy do obalenia.

Kiedy pozbędziemy się fiksacji dotyczącej wąskich, dopasowanych ubrań, wyglądania młodo czy wyszczuplania się, to okaże się, że garnitur też może być wygodny. Co więcej, on nie musi być szeroki, bo naprawdę wystarczy, aby był 2cm szerszy, niż zazwyczaj, i to już potrafi zrobić różnicę. W moim przypadku na przykład szerokość nogawki wynika z obwodu moich łydek, więc te moje szerokie nogawki są dla mnie dość dopasowane. Po prostu przestałem walczyć ze swoją anatomią i na siłę się wyszczuplać, a zaakceptowałem to, że moje łydki są duże, i że w szerszych nogawkach będę się czuł lepiej. Gwarantuję, że już nigdy nie wrócę do wąskich, bo to, że ktoś ma inną budowę, niż ja, to nie wyznacznik tego, że wygląda lepiej i to jest jedyna właściwa droga. Ja mam swoją.

Trend na luźniejszy krój i wyższy stan powoli wraca i bardzo się z tego cieszę – myślę, że jak więcej ludzi przyzwyczajonych do fasonów slim spróbuje fasonu regular czy relaxed, to przekona się, że wygoda może iść w parze z wyglądem, i nie będzie chciała już nosić za wąskich ubrań. Moda zatacza koło i na pewno jest wielu mężczyzn, którzy nawet nie mieli okazji spróbować szerszych fasonów, a przecież założenie większej koszuli nie sprawi od razu, że będziemy wyglądać niekorzystnie.

To, czy wyglądamy szczupło, czy grubo, czy młodo, czy staro, nie ma wpływu na to, czy jesteśmy dobrze ubrani (choć obiektywnie nigdy nie da się tego stwierdzić) – te określenia mamy mocno wdrukowane w naszych głowach, ale przecież style są różne i każdy z nas czuje się dobrze w czymś innym. Jeżeli chodzisz w wąskich ubraniach dlatego, że nigdy nie próbowałeś szerszych, to gorąco zachęcam do przetestowania.

A jeżeli chodzisz w wąskich ubraniach, bo lubisz, jak wygląda w nich Twoja sylwetka i akceptujesz ograniczenia w ruchu, to oczywiście nie mam zamiaru na siłę Cię przekonywać, bo na koniec dnia to tylko ubrania. Piękne jest to, że wszyscy lubimy chodzić w różnych rzeczach, mamy inne wizje i własny styl, więc jeżeli całość jest spójna – to na zdrowie. Ja jednak do nogawek blisko ciała wracać nie zamierzam.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *