czytnik-ebookow-inkbook-calypso-plus-legimi-9

Mojej mamie udało się zarazić mnie miłością do książek już dobre kilkanaście lat temu. Byłem wtedy w gimnazjum i próbowałem przebrnąć przez Tożsamość Bourne’a, która nie była może dla mnie zrozumiała, ale mimo to wciągała jak diabli. 

Cieszyła mnie obszerna i regularnie aktualizowana przez mamę biblioteczka, jednak ciągle rosnąca liczba książek miała swój ogromny minus – wzrastała na wysokość i szerokość, nie pozwalając się zabrać na jakikolwiek wyjazd. Nie przeszkadzało mi to przez wiele lat, ale pewnego dnia nadszedł czas na wylot z rodzinnego gniazda i cóż, okazało się, że nawet jedno opasłe tomiszcze potrafi dość mocno nadwyrężyć plecak pełen nazbieranego przez weekend jedzenia. Czas pomyśleć o czytniku ebooków.

Czytnik ebooków Pocketbook Touch – pierwsze spotkanie z czytnikiem książek

Mój pierwszy czytnik ebooków – Pocketbook Touch – towarzyszył mi przez 7 lat. Choć zawsze marzyła mi się własna domowa biblioteka, to jednak wynajmując mieszkania po studencku nie wyobrażałem sobie przenoszenia z roku na rok kartonów wypchanych książkami. Elektroniczny czytnik książek dla takiego mola jak ja to była niesamowita wygoda i z przyjemnością korzystałem z niej praktycznie przez całe studia. 

Ale zacznijmy może od tego, co to jest czytnik ebooków i jak działa. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju tablet do czytania książek – zamiast standardowego ekranu jak np. OLED mamy jednak ekran E-INK, czyli elektroniczny papier. Jak nazwa wskazuje, taki ekran nie zepsuje nikomu oczu bardziej niż zwykła książka, bo nie oddaje żadnego światła.

Ekran e-ink nie jest odświeżany np. 60 razy na sekundę (jak większość telefonów), tylko wtedy, kiedy np. zmienia się stronę czy też wchodzi do nowej zakładki. Czarne „drobinki” układają się w nim jednorazowo po naciśnięciu przycisku i to tyle – stąd bateria zużywana jest tylko przy zmianie ekranu. Co prawda dziś czytniki ebooków mają już podświetlane ekrany, jednak nadal nie jest to blask uruchomionego czarnego lustra; jest to po prostu najzdrowszy elektroniczny ekran, jaki można sobie wyobrazić. Stąd nadaje się świetnie do czytania książek.

Legimi – bilbioteka w internecie

W zeszłym miesiącu, po chyba dwuletniej przerwie, postanowiłem wrócić do czytania na „pełen etat” i odkryłem, że mój stary i wysłużony czytnik książek nie obsługuje aplikacji Legimi. To właśnie ta aplikacja zmotywowała mnie do powrotu do czytania książek. Na Pocketbooku każdy ebook musiał być zakupiony w odpowiednim formacie lub „spiracony”, co może było w miarę akceptowalne kiedy miałem lat 16, ale na pewno nie teraz, kiedy mam lat 26. Legimi jest jednak takim książkowym Netflixem i w cenie 30 paru złotych, więc jak za jedną książkę, mamy dostęp do sporej biblioteki, wręcz tysięcy historii. Dla mnie brzmi to super zachęcająco, tym bardziej, że nie muszę kupować starych książek ponownie. Mogę je po prostu dodać w abonamencie na swoją półkę.

Wracając jednak do zmiany czytnika – o ile oczywiście sama technologia wyświetlania się nie zmieniła i zdawałem sobie z tego sprawę, to jednak niezależnie Legimi nowy czytnik bardzo zaczął mnie kusić. Pocketbook Touch, jak to elektronika po kilku latach, nie wytrzymywał już długo na jednym ładowaniu, oraz właśnie nie obsługiwał abonamentowych aplikacji, nawet po aktualizacji. Nie miał też podświetlenia i czytanie w gorszych warunkach oświetleniowych niż światło dzienne lub wszystkie światła w pokoju zapalone było trudnym zadaniem.  

Czytnik ebooków Inkbook Calypso Plus – jak się czyta nowoczesny e-papier?

Za poleceniem Ani Kęski z bloga Aniamaluje przerzuciłem się więc na czytnik Inkbook Calypso Plus. Poza Legimi obsługuje on również Empik Go, gdybym w przyszłości chciał zwiększyć liczbę abonamentów i dostępnych książek, ma Wi-Fi i Bluetooth, obsługuje audiobooki i klasyczne formaty ebookowe oraz, uwaga uwaga – świeci się. Bateria nie trzyma tak długo jak bym chciał, ale poza tym przesiadka z Pocketbooka odbyła się absolutnie bezproblemowo i po parunastu minutach mogłem zacząć czytać… a było co!

Wróciłem do sagi o Powierniku Światła; po obejrzeniu serialu przeczytałem trylogię Cienia i Kości; pobrałem jeszcze raz sagę Millenium, czyli zdecydowanie moje ulubione kryminalne książki. Tak jak i Netflix, Legimi potrafi uzależnić i szybko na mojej półce znalazło się ze 30 pozycji, które mam w planie jak najszybciej przeczytać. Aktualnie najgłośniejsze tytuły wydaje się praktycznie od razu nie tylko w wersji papierowej, ale też na czytnik książek, więc z nowościami nie ma problemu. Do mojej ukochanej sagi z Jasonem Bournem jednak wrócić mogę tylko przez zakup wersji papierowej lub kradzież z rodzinnego domu, więc mam informację dla miłośników staroci – lepiej zweryfikujcie, co jest dostępne na Legimi przed zakupem abonamentu, żeby się potem srogo nie rozczarować. 

Biblioteka Legimi jest jednak mimo wszystko dość obszerna i na dzień dzisiejszy ma ponad 60 000 książek. Za te 30 parę złotych jest to naprawdę dobry steal i żałuję, że nie było takiego abonamentu na mój pierwszy czytnik książek, kiedy byłem młodszy. No nic, nie ma się co rozklejać nad przeszłością – ważne, że aktualnie czytać można w zasadzie bez końca za grosze.

Czytnik Kindle a czytniki innych marek. Jak działa Legimi na Kindle?

Julia, moja dziewczyna, również korzysta z Legimi. Nie ma jednak Inkbooka ani Pocketbooka, a jeden z najpopularniejszych modeli Kindle, Paperwhite. Gdy zapytałem ją, jak działa Legimi na Kindle, to odpowiedziała, że absolutnie normalnie. Ma tylko jeden minus – miesięcznie można pobrać tylko 7 książek, i choć nie jest to tyle, ile pracujący człowiek jest w stanie przeczytać w ciągu miesiąca, to na pewno półkę trzeba bardziej przemyśleć, niż w przypadku innych czytników ebooków.

Legimi za darmo na dwa sposoby

Na Legimi za darmo są dwa sposoby. Pierwszy to poszukanie kodów na darmowy miesiąc w bibliotekach – dostępność tego programu zależy jednak od miejsca i czasu, kody są też ograniczone ilościowo. Drugą opcją jest polecanie Legimi swoim znajomym i proszenie ich o rejestrowanie się ze swojego linka. Wtedy dostają 30 dni w prezencie i jeżeli po tym czasie wykupią dostęp na miesiąc, Ty otrzymasz 14 dni w prezencie. Jest to bardzo fajna akcja i pozwala wydłużyć sobie trochę okres próbny. Koniec końców uważam, że jednak 33 złote za miesiąc czytania to naprawdę niewygórowana cena.

Aktualnie jest dostępna jeszcze jedna opcja na Legimi za darmo – przy zakupie czytnika Inkbook można otrzymać kod, który wydłuża okres próbny z 30 dni do 60 dni. Polecam jednak najpierw zamówić czytnik, a potem zarejestrować się na stronie i zrealizować kod, ponieważ kodu nie mogą wprowadzić aktywne konta. Na szczęście mimo mojego gapiostwa niezwykle miły Pan z obsługi pomógł mi z tym problemem i przedłużył mi okres próbny mimo tego, że zarejestrowałem się przed zakupem Inkbooka Calypso Plus.

To co, czas na czytnik ebooków?

Dla mnie, czyli osoby bez własnego mieszkania i bez miejsca w mieszkaniu wynajmowanym na wymarzoną biblioteczkę, czytnik ebooków to po prostu zbawienie. Jeżeli dzięki mojemu wpisowi dowiedziałeś się czegoś interesującego i też zamierasz spróbować, to poniżej zostawiam mój kod do Legimi. Dzięki niemu otrzymasz 30 dni gratis, a jeżeli wykupisz abonament, to ja otrzymam 14 dni w prezencie.

Odbierz 30 dni z Legimi za darmo

Miłego czytania!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*