cien-i-kosc-recenzja-ksiazki

Po obejrzeniu z nawet niezłym zainteresowaniem netflixowego serialu Cień i Kość, postanowiłem wziąć się za książkę. Historia może pozostawiała dla mnie trochę do życzenia, ale świat przedstawiony został skonstruowany naprawdę ciekawie – w związku z tym stwierdziłem, że z przyjemnością zanurzę się w lekturze dość krótkiej trylogii. Cień i Kość – recenzja trylogii Leigh Bardugo poniżej.

Grishaverse!

Zacznę od największego plusa, moim zdaniem, całej serii – świat zbudowany przez autorkę jest czymś świeżym w fantastyce i zamiast bazować na średniowieczu, starych opowieściach, baśniach, Anglii w czasach rozwoju przemysłowego czy innych dość popularnych kierunkach, bazuje na… Rosji. W mniejszym lub większym stopniu, ale jest to wyczuwalne prawie na każdej stronie, czy to przez futrzane czapki, imiona bohaterów, nazwy miast czy też wtrącenia w dialogach. Dla mnie jest to coś odświeżającego, tym bardziej w połączeniu z trochę innym spojrzeniem na magię.

Griszowie, czyli magicy w tym uniwersum, mają kontrolę nad pewnymi aspektami fizyki. Niektórzy kontrolują wiatr, niektórzy ogień; niektórzy mogą wpływać na ludzkie ciała (muszę powiedzieć, że nazwa ciałobójcy zapada w pamięć) w ten negatywny sposób, ale są oczywiście do tego jeszcze uzdrowiciele. Mamy też materialników wykorzystujących moc do tworzenia nowych materiałów i, żeby nie psuć zabawy, na tym poprzestanę. Ciekawe spojrzenie sprowadza się do tego, że magia sprawia, że griszowie czują się jakby zdrowsi i zachęca się ich do korzystania z niej jak najczęściej. Z tego akapitu może to brzmieć dość oklepanie, ale nie chcę za bardzo wdawać się w szczegóły – gwarantuję, że magia w Cieniu i Kości jest z jednej strony dobrze znana, ale z drugiej wnosi też powiew świeżości.

A jak z warsztatem i fabułą?

Bez szału. Książka jest napisana dość prosto i dzięki temu bardzo szybko się ją czyta, historia jest w miarę ciekawa i regularnie pchana do przodu, co tylko zachęca do odkrywania nowych rozdziałów jak najszybciej. Niestety ma to też spore minusy – nie pozwala za bardzo wczuć się w akcję i osobiście nigdy nie wsiąkłem w te książki jak np. w sagę Powiernika Światła czy też w Igrzyska Śmierci (dla mnie jest to podobny gatunek teen dramy, stąd porównanie). Zawsze czułem się obserwatorem i byłem zdystansowany do tego, co działo się na kartkach mojego czytnika. 

Mogło to jednak wynikać też z faktu, że za nic nie potrafiłem zżyć się z głównymi postaciami (no, może z jedną). Główny antagonista miał dobrą motywację, część postaci pobocznych po stronie światła również, ale dwójka głównych bohaterów była dla mnie taka… trochę prostacka, naburmuszona bez sensu i problematyczna w komunikacji. W wielu sytuacjach byli cool na siłę, ale przymykałem na te sprawy oko właśnie ze względu na gatunek książki – teen drama. Takim powieściom wybacza się więcej, bo też jako nastolatki potrzebujemy trochę innego rodzaju lektur.

Sceny walki

Cień i Kość nie jest najlepszą książką, jeżeli chodzi o bitwy, ale dramatu też nie ma. Bohaterom dużo uchodzi na sucho i są oczywiście ratowani w ostatnich momentach, trochę za często ich porywają i za często wychodzą z opresji bez szwanku. Na Grę o Tron nie macie co liczyć, ale choć Cień i Kość zbliża się do granicy dobrego smaku w tym względzie, to jednak nigdy jej nie przekracza. 

Czień i Kość – recenzja trylogii – podsumowanie

Myślę, że trylogia Cień i Kość to naprawdę super książka dla młodszych – sam bawiłem się przy niej dobrze, ale jakbym miał te 8 lat mniej, prawdopodobnie byłbym zachwycony. Cieszę się, że w tym świecie powstały jeszcze kolejne książki i mam w planie zabrać się za Szóstkę Wron, która może będzie trochę dojrzalsza. O ile trylogia Cień i Kość ma wszystkie cechy udanego fantasy, tak właśnie zabrakło jej moim zdaniem właśnie dojrzałości i może z 50-100 dodatkowych stron na zbudowanie lepszej motywacji głównych bohaterów. Czy warto przeczytać Cień i Kość? Warto, jak nie macie nic innego, pilnego, na liście. Będzie na pewno bardzo miło, ale nie miejcie za dużych oczekiwań.

Książkę przeczytałem w abonamencie Legimi. Co to jest opisywałem we wpisie Czytnik ebooków Inkbook i przenośna biblioteka Legimi.

Odbierz 30 dni z Legimi za darmo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*