Zbliża się obiad rodzinny, albo może 18 urodziny brata albo siostry, albo po prostu jakaś mała imprezka, na którą chciałbyś założyć koszulę, marynarkę, może nawet krawat. Ładnie się ubrać. Koniec końców idziesz jednak w jeansach i w najlepszym wypadku w sweterku w serek, bo nie chcesz się spotkać z komentarzami, jak to się wystroiłeś jak stróż w Boże Ciało. No właśnie, czy w ogóle jest sens przejmować się takimi komentarzami?

Ja sam czuję się dużo pewniej mając na sobie spodnie z wysokim stanem czy marynarkę zamiast bluzy. Dla mnie też przygotowanie się do wyjścia, odprasowanie koszuli czy wyszczotkowanie butów jest pewną oznaką szacunku dla grupy, z którą się spotykam, bo pokazuje, że poświęciłem czas na przygotowanie się przed wyjściem. Nie każdy musi tak patrzeć i doskonale to rozumiem, ale jeżeli masz jak ja, a potem słyszysz komentarze o tym, jaki jesteś wystrojony, to coś jest nie halo i najczęściej nie chodzi tu o Twój strój, a o poczucie własnej wartości osoby komentującej. Jeżeli komentarz jest uszczypliwy, to tu nie chodzi o Ciebie, a o to, jak komentujący czuje się z tym, że ktoś ma odwagę nie przyjść ubrany jak wszyscy i trochę się wyróżnić.

Sama kwestia bycia overdressed albo underdressed zależy mocno od kontekstu, sam jednak nie jestem zwolennikiem nie zwracania na siebie uwagi za wszelką cenę. Mimo wszystko bycie elegancko ubranym to bycie również ubranym stosownie do okazji – myślę więc, że jeżeli wiesz, że wszyscy Twoi znajomi przyjdą w koszulkach i chinosach, to nie ma się co silić na zakładanie sportowego flanelowego garnituru. Nie musisz jednak rezygnować z koszuli czy nawet marynarki, po prostu tak jak Ty nie chcesz się spotkać z komentarzami o byciu elegancikiem, tak nie komentuj wszystkich wokół, jacy to oni są nieeleganccy. 

A Ty jak sobie radzisz z takimi komentarzami? 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *