zeiss-batis-40mm-sony-recenzja
Używany, to trochę brudny! Zdjęcie robione obiektywem Zeiss Batis 25mm, który też jest super, ale cierpi na mocną abberację chromatyczną. O tym w niedalekiej przyszłości!

Obiektywy Zeissa chodziły mi po głowie, od kiedy tylko zacząłem obserwować Professora Hinesa na Instagramie i obejrzałem jego filmik z Jasonem Wongiem. Ten fotograf miał duży wpływ na kierunek w fotografii, którym staram się podążać, w związku z czym naturalnie chciałem w pewnym czasie skorzystać też z jego sprzętu. Nie byłem do końca zadowolony ze swojej Sigmy (możesz o tym poczytać tutaj – recenzja obiektywu Sigma Art 35mm F1.4), więc zaplanowałem w budżecie płynny transfer… i voila. Jestem zachwycony. Oto moja recenzja obiektywu Zeiss Batis 40mm F2.0

Konstrukcja i waga

Obiektywy z serii Batis to obiektywy o tym samym otwarciu – 67mm – i dość małej wadze. 40mm jest lżejszy od Sigmy o około 200 gram, jest też krótszy, co zauważalnie przełożyło się na komfort użytkowania. Dla mnie jest to obiektyw o idealnej wielkości i wadze, jak na ogniskową, którą oferuje, i przeskok z Sigmy oceniam zdecydowanie na plus. Jest to jednak bardzo subiektywna kwestia, ponieważ dla mężczyzn z wielkimi dłońmi, na przykład, zmiana ostrości może być średnio wygodna przez dość wąskie pokrętło z nieporowatą gumą. 

Użytkowanie i ostrość

Zeiss Batis 40mm F2.0 jest cholernie ostry. No i to tyle – jest to tak duża zaleta, że trudno mi powiedzieć coś więcej. Faktycznie, w przeciwieństwie do mojego poprzedniego głównego obiektywu maksymalne otwarcie na poziomie F2.0 to niezbyt dużo, ale z drugiej strony przy tym, jak ja korzystam z aparatu, od tygodni nie odczułem potrzeby do zwiększenia otwarcia przysłony.

Nowoczesne aparaty, przy których obiektywy Zeissa błyszczą, spokojnie poradzą sobie z ciut wyższym ISO, a szkło tak wysokiej jakości w połączeniu z matrycą wysokiej jakości poradzi sobie z mocniejszymi szumami (oczywiście do pewnego stopnia). Mając na uwadze, że często przymykałem moją Sigmę, ponieważ brakowało mi ostrości, to Batis jest dla mnie strzałem w dziesiątkę.

Obiektyw ostrzy też minimalnie szybciej, a wynika to z faktu, że Sony i Zeiss oficjalnie współpracują od lat. Model Sigmy, który posiadałem, podobno bazował jeszcze na starszym sofcie, ale nie powiedziałbym, że szybkość autofocusa jest dobrym powodem do przesiadki. Różnica jest, ale nie aż tak zauważalna. 

To, co jest dla mnie najważniejsze przy Batisie i sprawia, że jestem z niego tak zadowolony, to unikatowość. Do robienia zdjęć 40mm musiałem się przyzwyczaić. Do generowanego obrazka, jak to mówią znawcy, też – jest bardziej plastyczny i trójwymiarowy. Jest nawet takie określenie, że Batisy mają charakterystyczny „3D popup”, który wynika z tego, jak te obiektywy oddają kontrast i kolory. Zdjęcia wychodzą w miarę nasycone i z mocniejszym kontrastem już bezpośrednio z aparatu, co pomaga – przynajmniej mi – w obróbce. Mimo wszystko jednak jest to zdecydowanie mniej popularny obiektyw i bardzo sobie to cenię. A jest mniej popularny…

Stosunek ceny do jakości – czy warto kupić obiektyw Zeiss Batis 40mm F2.0?

Bo jest wyjątkowo drogi, jak wszystkie obiektywy z serii Batis. Kiedy pierwszy raz się nim zainteresowałem, Zeiss Batis 40mm F2.0 kosztował 5000 złotych, aktualnie jest to 5800 złotych i nie wiadomo, czy ze względu na średni kurs złotówki (stan na maj 2021) i problemy z transportem cena jeszcze nie wzrośnie. Jest to obiektyw wyciągający wiele zaskórniaków z portfela, na szczęście idzie to w parze z jakością uzyskiwanych zdjęć.

W tym przypadku trzeba zdać sobie sprawę, że w obiektywach jest tak jak w każdej innej kategorii – w pewnym momencie technologia stała się tak zaawansowana, że kolejne skoki robią się droższe i droższe. W związku z tym dwa razy droższy obiektyw nie będzie dwa razy lepszy, ale będzie miał minimalną przewagę nad innymi, tańszymi szkłami. Czasem ta przewaga może być tym, czego właśnie potrzebujesz, ale nie będę Ci wmawiał, że nie zrobisz dobrego zdjęcia tańszą konstrukcją.

Zeiss Batis 40mm F2.0 – recenzja obiektywu – podsumowanie

Jestem z tego szkła bardzo zadowolony i szybko pomogło mi ugasić żałobę po Sigmie. Jeżeli cena nie gra roli i zależy Ci na bezkompromisowej jakości, to Batisy z pewnością są obiektywami, nad którymi musisz się pochylić. Natomiast na pytanie, czy jest to jakość warta ponad 5 tysięcy złotych, musisz odpowiedzieć sobie sam.

Albo kupić używany obiektyw, tak jak zrobiłem ja. Regularne skanowanie eBaya w poszukiwaniu idealnej oferty pozwoliło mi znaleźć sporo Batisów w cenie 3500-4000 złotych, która jest już zdecydowanie bardziej akceptowalna. Później płynnie pozbyłem się Sigmy, korzystając z planu odkupu w cyfrowe.pl wymieniając ją na sprzęt, który i tak bym kupił, i wyszedłem prawie na zero. Owszem, mój Zeiss nie jest wizualnie w super stanie, nie ma też oryginalnych kapturków, ale działa bez zarzutu, a przecież to jest najważniejsze.

Bym zapomniał, ekranik!

Batisy dysponują ekranem LCD, który mierzy odległość od wyostrzonego celu. Fajny bajer, przydał mi się raz w domu, jak ostrzyłem w zasadzie w ciemności, ale poza tym praktycznie nie zwracam na to uwagi.

Sesje, które wykonałem tym obiektywem to na przykład Miut Casa. Zachęcam do obejrzenia tych zdjęć i przekonania się, jak piękne kolory można uzyskać w obróbce, mając tak solidną bazę.

Swoją drogą…

Na pewno zauważyłeś, że nie jest to recenzja sprawdzająca ostrość przy na brzegach, nie mówię nic o winietowaniu czy abberacjach (no dobra, czasem się zdarzy). W moich recenzjach skupiam się na osobistych odczuciach i tym, jak korzystało mi się z obiektywu, a jako że nie jestem ekspertem z warunkami do zbadania każdego aspektu danego szkła, to tę kwestię zostawiam profesjonalistom np. z serwisu optyczne.pl.

Obiektyw Zeiss Batis 40mm F.20 kupiłem używany na eBayu. Nowy obiektyw jest dostępny między innymi w sklepie cyfrowe.pl. Jeżeli kupisz obiektyw z tego linku afiliacyjnego, ja dostanę małą prowizję.

Aparat: Sony A7RIII (recenzja)
Obiektyw: Zeiss Batis 40mm F2.0
Modelka: Julia Ziółkowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*