karta-pamieci-do-aparatu-bezpieczenstwo-danych

Szukając idealnego aparatu rzadko kiedy zastanawiamy się nad kartami pamięci, z których będziemy korzystać. Patrzymy na matrycę, możliwości nagrywania, szybkość serii, maksymalną prędkość migawki, a dopiero w dalszej kolejności na liczbę slotów na karty i ich formaty. Dlaczego moim zdaniem karta pamięci do aparatu ma naprawdę duże znaczenie?

Musisz zaufać swojej karcie pamięci

Żeby na niej polegać. Na pewno nie chciałbyś spotkać się z sytuacją, w której wracasz ze zlecenia do domu, jesz szybką kolację, podłączasz aparata do komputera, żeby zrobić backup, a tu się okazuje, że na karcie pamięci nie ma zdjęć. Jest to tak ważny element Twojego całego zestawu, że zdecydowanie nie warto decydować się na najtańszy tylko po to, żeby był. 

Słaba karta pamięci będzie Cię ograniczać. Nie dość, że nie pozwoli na wykorzystanie najwyższej szybkości w robieniu zdjęć w serii albo na nagrywanie w 4K, to jeszcze ciągle będziesz musiał się zastanawiać, czy zdjęcia na pewno się zapisują. Do tego słabsze karty mogą przestać łączyć się z aparatem w najmniej oczekiwanym momencie, blokując możliwość robienia zdjęć do resetu całego body. Nie muszę chyba mówić, że łatwo jest wtedy przegapić kluczowy moment zlecenia. 

Co dwie karty to nie jedna

Żeby być obiektywnym, muszę jednak zaznaczyć, że droższym kartom pamięci — nawet tym od renomowanych producentów — również zdarzają się nieprzewidziane sytuacje. Z tego powodu większość dzisiaj projektowanych aparatów ma dwa miejsca na karty pamięci i pozwala zapisywać na nich pliki symultanicznie. Jest to świetne zabezpieczenie i jeżeli chcesz zarabiać jako fotograf, to takie dwa sloty są absolutnym must-havem. 

Niestety, w wielu aparatach (jak np. w moim Sony A7RIII) te dwa sloty są na różne karty. Choć jedno miejsce obsługuje karty typu UHS-II, czyli bardzo szybkie pod względem zapisu i odczytu, tak drugie działa tylko z kartami typu UHS-I. Przez to, jeżeli chciałbym wykorzystać karty UHS-II, to mogę ją włożyć tylko do pierwszego slotu, a drugi zawsze będzie ograniczał prędkości do wartości UHS-I. Z tego powodu w moim aparacie nie warto inwestować w karty UHS-II, szczególnie do robienia zdjęć, gdyż potrafią być naprawdę drogie i, jak się okazuje, średnio funkcjonalne. 

Co muszę zrobić, żeby zadbać o absolutne bezpieczeństwo moich danych?

Zacznij od wyboru odpowiedniej marki kart pamięci. Nieważne, czy będzie to karta  CFExpress, karta pamięci SD czy też karta MicroSD (chociaż im dalej w fotograficznym lesie, to tych drugich będziesz spotykał coraz mniej), powinna być wykonana przez znaną i polecaną markę. Daje Ci to już jakąś gwarancję, że karta nie zawiedzie w najmniej oczekiwanym momencie. Sam korzystam z karty Sandisk Extreme Pro, ale z pewnością warte uwagi marki to Kingston, Lexar czy Transcend.

Jeżeli masz dwa miejsca na karty w aparacie, to świetnie — teraz czas z nich skorzystać i ustawić w opcjach zapis symultaniczny. Do tego musisz sprawdzić, jaką prędkość obsługuje który slot. Jeżeli Twój aparat obsługuje jedną kartę CFExpress, to nie warto w nią inwestować i lepiej skupić się na kartach SD typu UHS-II albo UHS-I. 

Karta pamięci do aparatu nie powinna być też za duża. Dla mnie optymalna wielkość karty pamięci SD to 64GB albo 128GB. Przy moim Sony A7RIII, który zapisuje 40-megabajtowe pliki RAW, sam korzystam z karty pamięci 128GB. Nie chcę też nimi żonglować zbyt często, ale nigdy nie zdecydowałbym się na 256GB. Jeżeli coś się stanie z taką kartą, to przepada cały Twój materiał. Jeżeli przepadnie jedna z mniejszych kart, to jeszcze jest szansa, że uda się coś wyrzeźbić z połowy zdjęć, które zostały.

Skoro już jesteśmy przy przepadaniu materiału, to pamiętaj, żeby zawsze mieć zdjęcia na więcej niż jednym nośniku. Nie usuwaj zdjęć w trakcie zlecenia, żeby przez przypadek nie przesadzić lub w pośpiechu nie wybrać złej opcji (zdarza się nawet najlepszym!). Jeżeli korzystasz z dwóch kart naraz, to miej gdzieś ze dwie albo cztery zapasowe w pogotowiu. Wreszcie — jeżeli będzie taka możliwość — wykorzystuj wolne chwile i zrzucaj zdjęcia na dysk przenośny, żeby mieć materiał nie tylko na kartach pamięci do aparatu. Dzięki temu masz praktycznie 100% pewności, że nieważne co się stanie, nadal będziesz miał gdzieś zdjęcia do realizacji zlecenia. 

Formatowanie karty pamięci — czy to bezpieczne?

Kartę pamięci można szybko „wyczyścić” poprzez jej sformatowanie. Kiedyś myślałem, że jest to szkodliwe, ale okazuje się, że wręcz przeciwnie – regularnie formatując kartę możemy nawet przedłużyć jej żywotność. Nie jestem ekspertem w tej kwestii (na tym forum jest to super wyjaśnione), nie chcę się więc wymądrzać, natomiast mogę Was zapewnić, że nawet jeżeli formatowanie karty miałoby ją w jakimś stopniu uszkodzić, to byłyby to wartości zbliżone do błędu pomiarowego. Jak już pisałem, sprzęt musi pracować.

Regularne formatowanie karty pamięci pomaga utrzymać też porządek w plikach. Musimy jednak mieć na uwadze, że wszystkie dane usuwają się (prawie) bezpowrotnie. Do formatowania więc najlepiej przystąpić dopiero wtedy, gdy mamy 100% pewność, że nasze zdjęcia są w bezpiecznym miejscu, w bazie danych czy na dysku przenośnym. Zachęcam do zrzucania danych z kart pamięci od razu po powrocie do domu, żeby ograniczyć szansę na niekorzystne wydarzenie losowe do absolutnego minimum.

Karta pamięci do aparatu ma znaczenie — zbyt często bagatelizujemy wybór sprzętu do przechowywania naszych danych, a jest to przecież niezwykle ważna część pracy fotografa. Kolejnym aspektem są dyski twarde, jednak im przyjrzę się dopiero w niedalekiej przyszłości!

Kartę pamięci Sandisk Extreme Pro kupiłem w sklepie cyfrowe.pl. Jeżeli kupisz kartę z tego linku afiliacyjnego, ja dostanę małą prowizję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*