skad-wynika-cena-obiektywu-kamil-celuje

Pragniesz rozszerzyć swój zestaw obiektywów i szukasz najlepszej opcji. Badasz stosunek ceny do jakości, czytasz recenzje, przeglądasz zdjęcia próbne, oglądasz filmiki na YT, wreszcie podejmujesz decyzję – i okazuje się, że nie do końca jesteś zadowolony. A przecież według testów obiektyw miał być tak samo ostry jak jego dwukrotnie droższy odpowiednik! Dziś wyjaśnię tę sytuację i pokażę, od czego zależy cena obiektywu.

Oczywiście od szkieł i konstrukcji

Wiadomo, że obiektywy z większym otwarciem będą droższe niż te z mniejszym. Że konstrukcje wykonane z aluminium będą droższe od plastikowych. Na cenę obiektywu jednak największy wpływ ma dokładnie ten element, od którego najbardziej zależy jakość zdjęcia, czyli po prostu szkło.

Wyobraź sobie wizytę u optyka. Jeżeli jesteś okularnikiem, z pewnością odwiedzałeś go wiele razy, jeżeli nie – już przybliżam, jak wygląda sprawa. Chcesz kupić okulary i widzisz oprawki zwykłe, jednokolorowe; z pięknego, szylkretowego acetatu i takie, których wykończenie jest tytanowe. Każdy z nich będzie miał inną wytrzymałość i inny komfort noszenia, a jak się domyślasz, często te najwygodniejsze będą najdroższe. Tak samo jest w przypadku obiektywów. Te, których rozmiar jest nie-ekstremalnie-duży, które dobrze leżą w dłoni, mają ergonomiczne pokrętła do ustawienia ostrości, z których aż przyjemnie się korzysta ze względu na wykorzystaną gumę, które mają przyciski na obudowie usprawniające Twoją pracę, które są szczelnie zamknięte i możesz z nich korzystać w ekstremalnych warunkach pogodowych… rozumiesz, prawda? To wszystko kosztuje.

No ale dobra, powiedzmy, że nie zależy Ci na oprawkach, tylko na oczach. Chcesz przecież jak najlepiej widzieć, a reszta schodzi na dalszy plan. Optyk prowadzi Cię po różnych typach szkieł, i mówi: „te są droższe, ale mają powłokę antyrefleksową, więc nie będą się odbijać Panu promienie słoneczne w okularach; te mają powłokę antykurzową, a te przeciw światłu niebieskiemu”. Im wyższy stopień skomplikowania wykończenia soczewki, tym jest ona, naturalnie, droższa.

To samo tyczy się obiektywów. Powłoki, którymi pokrywa się szkła znajdujące się w puszce, mają wpływ na reprodukcję kolorów, na kontrast, na to, jak wyglądają flary, czy da się robić zdjęcia pod słońce. To wszystko oczywiście kosztuje, ale też wpływa na to, jak przyjemnie korzysta się z obiektywu i jak bardzo jest on wszechstronny. Cena obiektywu nie zależy więc tylko od obudowy, ale również od szkła.

Od ostrości i wad zminimalizowanych do minimum

Od jakości szkieł zależy też ogólna ostrość, czyli to, jak dużo detali możesz dostrzec na swoim zdjęciu w punkcie, który jest wyostrzony, oraz minimalizacja wad takich jak aberracja chromatyczna czy winietowanie. Te dwie ostatnie, w mojej opinii, nie powinny być dla Ciebie najważniejsze, ponieważ można je w dużym stopniu skorygować w postprodukcji. Stąd też część producentów nie zwraca mocno na nie uwagi, a skupia się na innych aspektach swoich obiektywów.

Obiektywy o tej samej ogniskowej i tym samym otwarciu mogą różnić się ostrością. Wystarczy, że zrobisz zdjęcie tego samego i przybliżysz maksymalnie, jak się tylko da – gwarantuję, że pomiędzy obiektywem kitowym (dodawanym do aparatu), a dedykowanym będzie różnica widoczna gołym okiem. Na szczęście te dwa elementy dość dobrze można zobrazować w recenzjach, w związku z czym po obejrzeniu przykładów i kilku filmików nie powinieneś mieć kłopotu z odrzuceniem nieostrych konstrukcji.

To co za różnica, czy kupię Sigmę, czy Zeissa, skoro są one tak samo ostre według testów?

No i właśnie, tu przechodzimy do ostatniego aspektu ceny obiektywów. To, że obiektyw jest dwa razy droższy nie oznacza, że jest dwa razy lepszy. Ta zasada dotyczy chyba wszystkich sprzętów, ubrań, mebli, whisky, czegokolwiek z wyższej półki. Im dalej w las, tym przeskoczenie kolejnego oczka w jakości jest coraz droższe i droższe. Cena obiektywu to nie jedyny aspekt, na który należy zwrócić uwagę.

Stąd też nie będzie dużej różnicy między Zeissem 85mm 1.8 a Sigmą 85mm 1.4, jeżeli chodzi o ostrość. Skądś jednak ta różnica w cenie wynika – owszem, obiektywy kosztują tyle samo, ale Sigma jest F1.4, a Zeiss F1.8. Już to pokazuje, gdzie są priorytety danej marki. O ile Sigma stawia na otwarcie kosztem rozmiaru, tak Zeiss w linii Batis na kompaktowość, reprodukcję kolorów, mocny kontrast, dobre robienie zdjęć pod słońce. Sigma jest też neutralnym obiektywem, gdzie Zeiss charakteryzuje się swoim „popupem” fotografowanego obiektu. Choć oba obiektywy są ostre jak brzytwa, to są to różnice trudne do wychwycenia podczas robienia testów na szybko. Innym przykładem jest Samyang, który charakteryzuje się efektem „swirling bokeh”, czyli rozmycia wyglądającego tak, jakby się przemieszczało.

Tańsze konstrukcje będą jednak też bardziej zawodne, skoro już jesteśmy przy Samyangu. Obiektyw 85mm 1.4 można kupić ciut drożej niż obiektyw Sony 85mm 1.8, co jest naprawdę ceną wartą uwagi. Obudowa jest jednak plastikowa, a na facebookowych grupach nieraz widziałem pytania, czy ktoś spotkał się z zacinaniem body przez Samyangi lub czy ma problemy z działaniem autofocusa czy ostrością, co jest szczególnie widoczne przy powiększeniu zdjęcia. Jeżeli cena za obiektyw o takich parametrach jest prawie dwukrotnie niższa od swojego japońskiego odpowiednika, gdzieś te cięcia przecież musiały być wykonane. Nie widziałem takich postów na temat obiektywów Sony GM.

Nowe obiektywy Sony GM są zresztą, z tego, co widziałem, najostrzejsze. Mają też konstrukcyjne wady zminimalizowane do minimum, są przyjemnych rozmiarów… a, no właśnie, są też cholernie drogie. Nie można powiedzieć, że są dwa razy lepsze od Sigmy, ale kosztują spokojnie drugie tyle ile obiektywy z serii Art. Dwukrotny wzrost ceny obiektywu nie przekłada się na dwukrotny wzrost jakości, jak już pisałem wcześniej.

Dla każdego coś dobrego

Nikomu absolutnie nie zabraniam korzystania z tańszych szkieł – ba, uważam, że wiele z nich zapewnia bardzo ciekawe efekty i z powodzeniem może być wykorzystywana przez fotografów. Kluczową rolę jednak odgrywa świadomość. Może cena obiektywu nie gra roli, ale szukasz ciekawych, starszych szkieł, które charakteryzują się nietuzinkową kolorystyką lub rozmyciem; a może po prostu chcesz przetestować jakąś ogniskową lub rozszerzyć swoją kolekcję o dodatkowe szkło, które będzie wykorzystywane dość rzadko, lecz warto je mieć w swojej torbie. Nie musisz przecież zawsze wydawać kilkunastu tysięcy, a nie oszukujmy się, ceny obiektywów potrafią być wysokie.

Nie wmówisz mi jednak, że tani obiektyw jest tak samo dobry, jak drogi, czy to pod względem ostrości, konstrukcji czy niezawodności. Nie mówię, że musisz być niezadowolony ze swojego taniego obiektywu, absolutnie, tym bardziej, kiedy sam z tanich obiektywów również korzystałem i będę korzystał. Nie próbuj mnie jednak przekonać, że głupio robię, inwestując w droższy sprzęt. Mamy po prostu inne priorytety. Za jakość, nieważne czy to obiektyw, garnitur, krzesło, ścięcie włosów, zrobienie paznokci, remont, pizza – trzeba zapłacić, bo nikt doświadczony i zdolny nie będzie dawał z siebie wszystkiego za grosze. Ty też, jako specjalista, nie chciałbyś, żeby Twoje produkty były śmiesznie tanie, prawda?

2 comments

  1. Na cent obiektywy na w 99 procentach ma marża. Sprawdź sobie cenę kilograma aluminium na giełdzie i przestań wypisywać głupoty.

    1. No cóż – myślę, że plastik, aluminium czy zwykłe szkło faktycznie jest tanie, ale to jest dosłownie ułamek ceny obiektywu 😉 Musi ona przecież finansować badania nad technologią, tworzenie powłok, cały park maszynowy, który precyzyjnie składa te obiektywy krok po kroku… Do tego są to lata tworzenia i testów najróżniejszych rozwiązań. Te obiektywy wymyślają i opracowują ludzie, często poświęcając wiele miesięcy czy lat na dopracowaniu danego aspektu. Należą im się przecież pieniądze za ich pracę, tym bardziej że sami korzystamy z obiektywów, żeby zarabiać. Uwierz, że są biznesy zdecydowanie bardziej opłacalne niż obiektywy do aparatów, w które można zainwestować 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*