plecak-fotograficzny-lowepro-m-trekker-bp150-recenzja6

Wychodzę z założenia, że sprzęt musi pracować — owszem, trzeba o niego dbać, ale jednak nie kupuję się go po to, żeby leżał, tylko po to, żeby pozwalał realizować nasze plany. Wymaga to jego regularnego przenoszenia, a żeby mieć pewność, że aparat to przetrwa, warto zainwestować w porządny plecak. Swego czasu kupiłem więc plecak fotograficzny Lowepro M-Tekker BP 150 – recenzja po ponad pół roku użytkowania znajduje się poniżej.

Plecak fotograficzny — na co zwracam uwagę

Przede wszystkim na bezpieczeństwo. Pod tym względem jestem paranoikiem i nie lubię nosić plecaka ze sprzętem wartym kilkanaście tysięcy złotych, do którego bezproblemowo można dostać się od zewnątrz. Stąd też moim pierwszym kryterium było to, czy główna kieszeń, na komputer, otwiera się od pleców. Na szczęście prawie każdy sensowny plecak na aparat ma zamek umiejscowiony właśnie od wewnętrznej strony. 

Na drugim miejscu jest oczywiście funkcjonalność. Chciałbym mieć możliwość posegregowania swojego sprzętu i odpowiedniego zabezpieczenia go. Warto byłoby też mieć do niego szybki dostęp, ale to (do niedawna) było dla mnie mniej ważne. Wreszcie, zależało mi na tym, żeby plecak był neutralny wizualnie lub ładny, co przy plecakach lub torbach technicznych wcale nie jest takie proste. To samo podejście opisywałem w innym wpisie — Peak Design Everyday Sling 3L – recenzja torby na aparat.

Dlaczego zdecydowałem się na Lowepro M-Trekker BP150?

Mając powyższe aspekty na uwadze, znalazłem plecak fotograficzny, który spełniał większość oczekiwań i jednocześnie nie był horrendalnie drogi. Serio, aktualnie marzy mi się Peak Design Everyday Backpack w kolorze kości słoniowej, bo pasowałby mi stylistycznie, a i możliwość otwarcia od boku zaczęła być dla mnie czymś fajnym, ale jego cena jest naprawdę wysoka. Szukałem czegoś o podobnej funkcjonalności, ale zauważalnie niższej cenie, i trafiłem na plecak Lowepro M-Trekker BP150. (od momentu napisania tego artykułu już się w plecak Peak Design zaopatrzyłem).

Odpina się od pleców, ma masę przegródek, które można w pewnym zakresie modyfikować, jest wodoodporny i w miarę pojemny, a do tego w miarę tani. Kosztuje około 330 złotych, więc w porównaniu do Peak Design w kieszeni zostaje dobre 5 stówek. Wiedząc, jak szukałem swojego plecaka, możemy więc przejść do faktycznej oceny.

Funkcjonalność pełną gębą, ale czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka plecak jest bardzo funkcjonalny. Ma odpowiednio zabezpieczoną kieszeń na laptopa, dwie kieszenie na zamek na pomniejsze rzeczy takie jak kable czy cienkie powerbanki, możliwość personalizacji wnętrza przez przegródki przypinane na rzepy oraz kieszeń górną, otwieraną od zewnątrz. Mieszczę w nim aparat z dwoma obiektywami, lampkę LED, niezbędne ładowarki, a czasem nawet jakąś bluzę. Statyw można przypiąć do dolnej części plecaka, co jest rozwiązaniem wygodnym i funkcjonalnym. Z dwóch kieszeni po bokach korzystam rzadko, mieści się tam mała butelka z wodą, i może kieszonkowy statyw. Mój Sirui Traveler 7C nie za bardzo, tego asa przypinam do plecaka od dołu. Wadą tego, jak plecak jest wyprofilowany od dołu jest na pewno to, że samodzielnie nie stoi. Zawsze musi być oparty np. o ścianę, aby utrzymać się w pionie.

To, co jest bardzo fajne w plecakach Lowepro (ma to M-Trekker oraz mój Tactic 450), to dodatkowy pokrowiec przeciwdeszczowy. Sam plecak jest oczywiście wodoodporny, wykonany z cordury, jednak losowe burze w terenie zawsze mogą wywołać trochę stresu. W tym wypadku jesteśmy zdecydowanie zabezpieczeni.

Z czasem zacząłem zauważać, że brakuje mi w tym plecaku dość mocno możliwości odpinania od boku. Nie da się przerzucić plecaka przez ramię i szybko go otworzyć, żeby wyciągnąć sam aparat, co w wielu przypadkach przy moim trybie pracy stanowiło pewien problem. Zawsze trzeba zdjąć plecak z ramion, położyć go, odpiąć zamek, rozłożyć, wyciągnąć aparat i zapiać z powrotem. Chyba że schowamy aparat do kieszeni górnej, ale wtedy nadal plecak nie może pozostać na jednym ramieniu przy wyciąganiu sprzętu. Nie dla każdego będzie to wada, szczególnie mając na uwadze aspekt bezpieczeństwa, ale na pewno nie pogardziłbym taką kieszenią, jaka jest w plecaku Lowepro Tactic 450 AW. 

Brakuje mi też więcej zapięć na rzepy. W modelu Tactic 450 AW całe wnętrze jest pokryte tym materiałem, w związku z czym wszystkie kieszonki możemy sobie ułożyć tak, jak chcemy. w M-Trekkerze rzepy są tylko w określonych miejscach, więc układ plecaka jest modyfikowalny tylko w pewnym zakresie.

Plecak na aparat, czy na wyjazdy?

Plecak fotograficzny Lowepro M-Trekker jest moim zdaniem trochę mały. Wiem, że jest to plecak codzienny i jego funkcją nie jest pomieszczenie sprzętu fotograficznego i ubrań na weekendowy wyjazd, ale jednak pakuje mi się go trochę niewygodnie. Myślę, że jakby był trochę większy lub w jakiś sposób rozszerzalny, to czułbym się z jego pakowaniem zdecydowanie lepiej. 

Czy warto dopłacać do plecaka fotograficznego Peak Design?

Oczywiście konkurencja jest zdecydowanie większa, jednak dla mnie ostateczna decyzja dotyczyła właśnie tych dwóch modeli: M-Trekkera oraz Everyday Backpacka. Zaważyła cena, które jest diametralnie niższa w przypadku tego pierwszego i cóż — na pewno nie mogę powiedzieć, że były to pieniądze wyrzucone w błoto. M-Trekker jest funkcjonalny i świetnie sprawdza się w codziennym noszeniu elektroniki z i do pracy, ale jednak brakuje mu takiego ostatniego, designerskiego szlifu. Poza powyższymi nie ma też przypięcia na walizkę czy połączenia ramiączek przez klatkę piersiową, co w niektórych sytuacjach może przeszkadzać. Plecak, jak już pisałem, nie stoi też samodzielnie i bywa to po prostu upierdliwe.

Czy za możliwość odpięcia od boku, lepszy design, możliwość postawienia plecaka, uchwyt z boku i zapięcie na walizkę warto dopłacać te 500 złotych? Każdy musi sobie indywidualnie odpowiedzieć na to pytanie. Lowepro nie jest brzydki, ale nie jest też ładny, co dla mnie ma jednak pewne znaczenie. Dodatkowo od rozpoczęcia korzystania z Everyday Slinga (który jednak kosztował tyle co M-Trekker) zaczynam rozumieć, że za naprawdę dopracowany projekt trzeba zapłacić więcej. Lowepro M-Trekker BP150 jest świetnym plecakiem na co dzień i w tej cenie naprawdę robi robotę, ale jednak brakuje mu tego ostatniego szlifu. Szlifu, za który niestety trzeba zapłacić w przypadku Peak Design dobre 800 złotych.

Recenzja Lowepro M-Trekker BP150 – podsumowanie

Mały i wygodny plecak na aparat w naprawdę dobrej cenie. Do tego wytrzymały (z długą, pięcioletnią gwarancją), akceptowalny wizualnie, i z funkcjonalnością 7/10. Ten plecak fotograficzny zdecydowanie mogę polecić każdemu, kto chce w miarę bezpiecznie przenosić swój sprzęt, a nie zależy mu na wyglądzie czy kieszeni odpinanej z boku. Jeżeli jednak takie niuanse mają dla Ciebie znaczenie, to niestety mam złą wiadomość — musisz się wykosztować i w budżecie 350 złotych raczej nie znajdziesz nic tak wielofunkcyjnego.

Z walizką można sobie poradzić dodatkowymi przypięciami (do zamówienia z Aliexpress), a cała reszta to kwestia indywidualna. W tym budżecie jest to naprawdę świetny plecak, ale na dalszym etapie drogi fotograficznej i przy większym budżecie poważnie zastanowiłbym się jednak nad Peak Design Everyday Backpack 15L albo 20L. Jako plecak codzienny do bezpiecznego przenoszenia rzeczy z punktu A do punktu B Lowepro M-Trekker BP150 sprawdzi się bardzo dobrze.

Od czasu napisania tej recenzji zmieniłem plecak na inny. Zobacz, co mam o nim do powiedzenia: recenzja plecaka fotograficznego Peak Design Everyday Backpack 15L.

Plecak kupiłem w sklepie cyfrowe.pl. Jeżeli kupisz plecak z tego linku afiliacyjnego, ja dostanę małą prowizję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*