Każdy z nas chce mieć idealnie wyeksponowane zdjęcia. Nie za ciemne, nie za jasne (chyba że Twoja wizja artystyczna tego wymaga), po prostu w punkt. Można to osiągnąć kombinując z trzema parametrami: otwarciem przysłony, prędkością zamykania migawki oraz światłoczułością, czyli ISO. O ile od pierwszego zależy rozmycie tła, od drugiego rozmycie fotografowanego obiektu, tak ten trzeci ma największy wpływ na szum.

Niezależnie od tego, jaki masz aparat, z pewnością eksperymentowałeś z ISO i wiesz, przy jakich wartościach Twoje zdjęcia stają się zaszumione. Dla niektórych starszych aparatów były to wartości powyżej 1000, dziś można często ustawiać ISO na ponad 10 000 i wszystko jest w porządku. Od czego w takim razie zależy, czy zdjęcie szumi, czy nie szumi? Jak ustawić ISO, żeby było idealnie?

Liczba pikseli i wielkość matrycy

Najbardziej oczywistym elementem, który ma wpływ na szum, jest wielkość pojedynczego piksela, oraz to, ile pikseli się znajduje na matrycy. Jako że piksele to te małe części, które odbierają światło, to im większe są, tym lepszą jakość zdjęcia uzyskasz w gorszych warunkach oświetleniowych. Oznacza to, że mając na pokładzie pełnej klatki „tylko” 12mpx (jak w Sony A7SII czy A7SIII) aparat poradzi sobie przy dużych wartościach ISO z minimalnym szumem, ponieważ piksele muszą być bardzo duże. 

Dla przykładu, jeżeli mamy 24mpx w pełnej klatce i w matrycy o wielkości APS-C, to pełna klatka lepiej poradzi sobie z szumami. 42mpx w pełnej klatce z kolei gorzej poradzi sobie z szumami w porównaniu do 24mpx, ale może do pewnej wartości (3200 czy może nawet 6400) nadrobić rozdzielczością. Swoją drogą, jeżeli zastanawiasz się nad zmianą aparatu i rozważasz pełną klatkę, to koniecznie przeczytaj wpis Czy potrzebujesz pełnej klatki do robienia ładnych zdjęć.

Nowoczesność sprzętu

Wpływ na szumy mają jednak też zastosowane technologie, stąd nowsze matryce z pewnością lepiej będą radzić sobie z szumami niż starsze. Jest to szczególnie widoczne przy porównaniu mających kilka lat lustrzanek i nowych konstrukcji bezlusterkowych, gdzie te drugie po prostu deklasują swoich starszych braci pod względem światłoczułości. Jeżeli Twój aparat jest sprzętem z najwyższej półki, to w swoich amatorskich czasach mogłeś nawet nie zadać sobie pytania „jak ustawić ISO” tylko ciągle korzystać z ISO AUTO, w zasadzie bez jakichkolwiek strat.

Jakość obiektywu

Coś, o czym mówi się dość rzadko, to jakość samego szkła – tak, na swojej fotograficznej drodze napotkasz większe szumy przy korzystaniu z kitowych czy po prostu z obiektywów gorszej jakości, niż z highendowych konstrukcji. Po prostu lepsze szkła są w stanie zapewnić matrycy lepsze rozprowadzanie światła między soczewkami i więcej danych pod względem szczegółowości, dzięki czemu jest z czego odszumiać. Z tego powodu, jeżeli warunki oświetleniowe, w których będziesz kręcić film lub robić zdjęcia są dramatyczne, powinieneś postawić na mix porządnego body typu Sony A7SII z obiektywem bardzo wysokiej klasy, np. konstrukcją Zeissa czy Sony GM. 

Na powyższych zdjęciach (obydwa są na ustawieniu F5.0 oraz prędkości migawki 1/50; obydwa mają ok. 7mb, żeby po otworzeniu w pełnym rozmiarze każdy mógł zweryfikować efekty) porównuję szum i ostrość zdjęć robionych dwoma różnymi obiektywami: Sony 28mm F2.0 oraz Zeiss Batis 40mm F2.0. Łatwo zauważyć, że zdjęcie robione obiektywem Sony ma więcej kolorowego szumu, traci detale i trochę mu brakuje. Pod tym względem Zeiss nadrabia zdecydowanie. Zobaczmy przybliżenie 250%.

Zdjęcie zrobione Zeissem jest gładsze i zdecydowanie nie ma na nim aż tyle szumu. Z jednej strony można powiedzieć, że różnica nie jest kolosalna, jednak z drugiej strony warto zauważyć, że przy takim ISO każda analogowa redukcja szumu się liczy, dzięki czemu później po obróbce można uzyskać bardziej naturalne efekty.

Czy szumy zawsze są złe?

Miej na uwadze, że nie zawsze musisz robić zdjęcia czy nagrywać na najniższym ISO. Ziarniste zdjęcia wcale nie muszą być gorsze, ponieważ przemyślane zastosowanie szumu może nadać im charakteru. Do obróbki przypominającej klimat analogów do zdjęć dodaje się zielony poblask i ziarno, a przecież nie można powiedzieć, że wygląda to dramatycznie. Ma po prostu swój urok i – jeżeli zastosowane w odpowiedni sposób – może dać naprawdę niesamowity efekt.

Co ciekawe, wielokrotnie czytałem również, że druk wybacza więcej, niż monitory naszych komputerów czy telefonów. W związku z tym nawet jeżeli robisz zdjęcia do druku, to nie musisz zawsze siedzieć na ISO 100 i liczyć na swoje żelazne, nieprzekazujące drgań ręce. 

Jak ustawić ISO?

Z szumem najlepiej się zaprzyjaźnić i poznać go od podszewki. Wykorzystywać na swoją korzyść, ale wiedzieć też, jak sobie z nim poradzić. ISO musisz ustawić tak, żeby odpowiadało Tobie i temu, co robisz. Nie powinieneś pewnie dojeżdżać do końca skali, jeżeli chcesz mieć detale na zdjęciach, natomiast nie ma się co przejmować i kluczyć na najniższym ISO tylko dlatego, że ktoś gdzieś kiedyś napisał, że w ogóle to szum jest dramat i zawsze masz nosić ze sobą trzy lampy. Trochę szumu zawsze możesz usunąć w postprodukcji (opcja „luminance” w Lightroomie), jeżeli nie do końca podoba Ci się ten efekt.

ISO w fotografii jest niezwykle ważne, ale jego ustawienie zależy też od nowoczesności aparatu. Powiedziałbym, że w miarę nowe, pełnoklatowe modele bez problemu poradzą sobie z ISO na wysokości 3200, 6400, a nawet 12800 (ale tutaj szum już z pewnością będzie widoczny nawet po obróbce). Przy nagrywaniu filmów ISO nie ma aż tak dużego znaczenia, ponieważ sam profil „płaski”, czyli S-Log3, wymusza na Sony ISO o wartości 800.

Pamiętaj, że robienie zdjęć ma Ci sprawiać przyjemność. Po co przejmować się szumem więcej, niż potrzeba?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*