Dwie kolejne sesje zdjęciowe w Poznaniu, tym razem marzec 2019. Mam już aparat 3 miesiące, zdjęcia robię prawie codziennie, w związku z czym nadszedł czas na kolejną analizę i kolejne wnioski. Na początku sesja zdjęciowa Julii, mojej dziewczyny, w czarnej sukience w grochy marki Sezane.

Sezane

Jak widać, moje oko do kadrów nadal pracuje na niezłym poziomie, nie można tego jednak powiedzieć o obróbce. Znów jest ciemno i szaro, dla odmiany też zbyt ciepło, przez co słoneczne zdjęcia wyglądają trochę jak… no właśnie, jak? Dla mnie jak mocno stylizowane w postprodukcji, kiedy nie ma się pomysłu, więc przesuwa slajder temperatury w ciepłą stronę.

Gdzieniegdzie widać też, że przesadziłem z fade’em, czyli podniesieniem ciemnego krańca krzywych zbyt wysoko. Przez to cienie są szare, wyglądają wręcz jak artefakty, co nie powinno mieć miejsca. W sesji stylizowanej – jak najbardziej! W sesji modowej, gdzie nie była to część planu, lecz moja średnio udana artystyczna próba wyrobienia własnego stylu – jest bez szału. 

Koniec końców mamy do czynienia ze średnimi fotkami. Dramatu nie ma, jak poprzednio, ale z grubsza nadal popełniam te same błędy, czyli między innymi: dziwna obróbka, zbyt ciemna ekspozycja. Zdjęcia skoczyły ogólnie o poziom, jednak nie jest to nadal coś, na czym można zarabiać pieniądze, prawda?

Jedwabna koszula i czarne spodnie

Sesja zrobiona jeszcze tydzień wcześniej i z grubsza ten sam vibe, te same błędy. Warto jednak zauważyć, że w okolicy Zamku w Poznaniu, czyli wielkich kamiennych bloków, moja obróbka się obroniła bardzo dobrze – co tylko pokazuje, że postprodukcja nie była problemem sama w sobie, a dopasowanie jej do okoliczności.

Golden hour wyszło mi dość pomarańczowo, dziś zdecydowanie bardziej wolę robić zdjęcia pod słońce lub pod trochę mniej oczywistymi kątami, ale jak na początkującego, jakoś sobie radziłem. Warto zauważyć, że na twarzy Julii jest bardzo dużo cienia, który nie pomaga, tylko przeszkadza. Stało się tak, ponieważ robiłem zdecydowaną większość fotek z Julią odwróconą tyłem do słońca lub obracającą twarz od słońca, do czego nie powinienem dopuścić, a przynajmniej nie w takim stopniu. Przez to mamy żółtą koszulę, złote włosy i czarną twarz, której nie wyciągnie się w postprodukcji. Na szczęście od tamtego czasu o miejskich zdjęciach dowiedziałem się zdecydowanie więcej, więc te dwie sesje zdjęciowe w Poznaniu nie są teraz miarodajne.

Podsumowując, obydwie sesje są bardzo zbliżone do siebie motywem. Patrząc na nie po czasie zauważam, że od początku lepiej radziłem sobie w zacienionych i surowych miejscach, ponieważ próbując wyrobić sobie własny styl obróbki, mocno bawiłem się cieniami. Daje to bardzo fajny efekt przy betonie czy kamiennych blokach, tak jak pisałem wcześniej, ale niekoniecznie sprawdza się w słońcu.

Tyle z jechania po mnie – następna sesja jest zdecydowanie lepsza! A jeżeli jeszcze nie widziałeś pierwszej mojej sesji, rzuć okiem tutaj, żeby zobaczyć, czy do dwóch sesji zdjęciowych w Poznaniu zrobiłem jakieś postępy.

Aparat: Sony a6300
Obiektyw: Sony 50mm F1.8 OSS
Modelka: Julia Ziółkowska

Linki do produktów to linki afiliacyjne. Jeżeli coś przez nie kupisz, ja dostanę małą prowizję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
*